Odpukać, ale narazie jakoś niewiele korzystam z usług naszej kulejącej opieki zdrowotnej i lepiej nie wywoływać wilka z lasu, ale to co piszą na jej temat nie napawa optymizmem, a czasem nawet sieje grozę jak w horrorze
A co myślicie o przeszczepach bo ja właśnie wypełniłam wniosek sprzeciwu na moje organy
jesli taka twoja wola .. nie dziwie sie ze społeczeństwo sie sprzeciwia ale moim zdaniem nie tedy droga, no bo kto na tym straci?? na pewno nie ci co brali w łape bo znajda oni inny "powód" co by "dorobic" najbardziej ucierpia ci co potrzbuja tych organów ..
hmm .. ale czy sami jako pacjenci nie nauczylismy doktorów do takiej dodatkowej "gratyfikacji"? w zadnym razie nikogo nie usprawiedliwiam ale to jest taka samonapedzajaca sie machina .. sąsiadka do sąsiadki:" ten lekarz jest dobry ale nie idz pani do niego z pustymi ręcami" sasiadka wiec daje,a lekarz przyjmuje .. oczywiscie zdaje sobie sprawe z tego ze nie powiniem był
z biegiem czasu tak mu sie dupka do komfortowego zycia przyzwyczaja ze robi sie perfidny i sam mówi pacjentowi ze trzeba zapłacic ..
z tym jest jak z problemami w małżeństwem .. zawsz wina leży po obu stronach..
Tutaj bardziej chodzi mi o sens takich przeszczepów jak i o moment śmierci człowieka , który to nie bardzo mogą lekarze określić. Nie mówiąc o zdarzających się błędach lekarskich, ale też o sporze jaki ostatnio obserwuję wśród znakomitych medyków , którzy to nie mogą się porozumieć kiedy następuje ta prawdziwa śmierć
rozumiem .. ale własnie sie złapałam na tym ze mam nie do końca na ten temat wyrobione zdanie, jesli pacjent nie jest w kontakcie, podtrzymuje go przy życiu aparatura .. kto poininien podjac decyzje o jego życiu lub śmierci i na jakiej podstawie.. nie mam pojecia
Tutaj bardziej chodzi mi o sens takich przeszczepów
Sens chyba jest i to duzy jesli czyjes zycie moze byc uratowane...
petarda napisał/a:
moment śmierci człowieka , który to nie bardzo mogą lekarze określić
Wydaje mi sie ze jest to jasno opisane. Nie orientuje sie czy chodzi tu o moment w ktorym mozg przestaje pracowac czy o cos innego ale mysle ze kto jak kto ale lekarze maja wprawe w ocenie kiedy czlowiek umarl.
anq napisał/a:
jesli pacjent nie jest w kontakcie, podtrzymuje go przy życiu aparatura .. kto poininien podjac decyzje o jego życiu lub śmierci i na jakiej podstawie
Jesli podtrzymuje go przy zyciu aparatura to wydaje mi sie ze lekarz nie ma prawa go od tej aparatury odlaczac pod zadnym warunkiem. Podpadało by to pod eutanazje a u nas jest do niedozwolone.
anq napisał/a:
ale czy sami jako pacjenci nie nauczylismy doktorów do takiej dodatkowej "gratyfikacji"?
Pewnie tak, wina lezy po obu stronach - z jednej strony lekarze zarabiajacy grosze w porownaniu z kolegami z reszty swiata i z drugiej strony pacjenci przyzwyczajeni ale tez czasami zmuszani do takich praktyk...
A co do tematu to mysle ze niestety nasza sluzba zdrowia jest w co najmniej zlym stanie i to pod kazdym wzgledem. Jest mnostwo utalentowanych lekarzy, są chęci ale niestety zyjemy w biednym kraju i ci lekarze zamiast wykorzystywac swoje umiejetnosci w Polsce musza wyjezdzac za chlebem za granice
Wydaje mi sie ze jest to jasno opisane. Nie orientuje sie czy chodzi tu o moment w ktorym mozg przestaje pracowac czy o cos innego ale mysle ze kto jak kto ale lekarze maja wprawe w ocenie kiedy czlowiek umarl.
A ja nie wierzę ,że lekarze mają pewność w 100%. Ludzki mózg to nie PC w którym wystarczy uszkodzić twardy dysk i już wiesz, że to trup.Historia zna niejeden przypadek powrotu do życia nawet po potwierdzeniu zgonu przez lekarza. Dlatego po śmierci człowieka czekamy z pochówkiem przez trzy dni ,właśnie dlatego, żeby mieć tą stu procentową pewność , a organy pobiera się jak jesteś jeszcze ciepły i jak tu nie mieć obaw , że anuż widelec mógłbyś sobie jeszcze pożyć ,ale bez serducha niestety się nie da Najwięksi uczeni tego świata jeszcze nie zgłębili wszystkich tajników naszego mózgu i mam pewność ,że nigdy ich nie poznają, a poza tym ile ludzi tyle mózgów i każdy inaczej myśli
No tak tyle ze z takim podejsciem strach isc do lekarza z przeziebieniem (a nóż zamiast polopiryny przepisze strychnine ?) a co dopiero z wydac zgode na przeszczep organow
Wszyscy jestesmy omylni ale w 99% przypadkow przeszczep organow ratuje komus zycie a nie odbiera i na pewno warto to robic.
Na szczęście są ludzie którzy mają inne podejście do sprawy i o to w tym wszystkim chodzi.
Cytat:
No tak tyle ze z takim podejsciem strach isc do lekarza z przeziebieniem (a nóż zamiast polopiryny przepisze strychnine ?)
Albo pavulon zamiast viagry Ale tak serio to trochę zaufanie do lekarzy zostało zachwiane poprzez ujawnienie różnych nieprawidłowości i pewnie człowiek poważnie chory stara się nie dopuszczać myśli ,że mógłby paść ofiarą nieuczciwego medyka.
no tak.. sa zwolennicy i przeciwnicy przeszczepów,
petarda napisał/a:
Albo pavulon zamiast viagry Ale tak serio to trochę zaufanie do lekarzy zostało zachwiane poprzez ujawnienie różnych nieprawidłowości
ale nie wszystkie nieprawidłowości wynikają z niedopatrzenia personelu szpitala..czasem sa to pomyłki niezależne od naszej wiedzy i możliwości, nikt nawet sobie nie zdaje sprawy z tego ile razy w miesiącu mamy telefon z apteki ze lek serii xxx producenta YYY należy wycofać..
ostatnio w wiadomościach słyszałam ze gdzieś tam pacjent szpitala miał 5 promili we krwi, jestem prawie pewna ze to był błąd produkcyjny kroplówki, nie możliwe, aby pielęgniarka przypadkiem dodała spirytusu do kroplówki
żadnego znanego mi opakowania po spirytusie nie można pomylić z lekiem, w moim mniemaniu to jest nie możliwe
no chyba ze to było specjalnie, ale po co .. przecież wiadomo ze można tak kogpos zabic
Jednak przyznacie ,że ostatnio częściej zdarzają się różne wpadki, a może tylko są to częściej wykrywane nieprawidłowości w lecznictwie. Staram sie jednak nie tracić zaufania do naszych lekarzy , ale każdy chory oddając swoje życie w ręce lekarza, na pewno ma zawsze ten mały cień wątpliwości.
nawet ja bym miała wątpliwosci, to normalny odruch
a jesli chodzi o te wpadki to wydaje mi sie ze sa one po prostu czesciej wykrywane, tak jak napisałas
od kilku lat korzystam z prywatnej opieki medycznej , firma opłaca abonament więc ...
ilekroć miałam okazję korzystać z przychodni państwowej zawsze witały mnie obrażone panie w rejestracji,
o tyle o ile do lekarzy i pielęgniarek nie miałam zastrzeżeń to "powitanie" ze strony pań recepcjonistek po prostu wprawiało mnie w taki nastrój że miałam ochotę wyjść stamtąd jak najszybciej
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach